20/11/2009

If you stayed over (feat. Fink)

Środek nocy, puste mieszkanie.


it would all get too cheerful in the end.

16/11/2009

Chodzę dzisiaj po mieście, mam wrażenie, że niezadowolenie ze swojego życia mam wypisane na twarzy.

Jutro mam wolniejszy dzień, pójdę kupić nową książkę Mankella (tak, wbrew pozorom jest związek pomiędzy tymi dwiema sprawami, powiedziałabym nawet, że istnieje pewna zależność).

Coraz mniej tu słów, coraz więcej dźwięków.

Parę dni temu siedziałam przy stoliku z kimś, kogo nie widziałam 4 lata; powiedział mi, że się zmieniłam, że stałam się cyniczna; mówił, że słuchał ostatnio muzyki z płyty, którą mu nagrałam, czułam się jakbym była inną wesją tej dziewczyny granej przez Julie Delpy w Before Sunset.

Nigdy nie nagrywałam mu żadnej płyty, przecież dobrze to pamiętam.

Enjoy the Silence Remix 04 vs. Enjoy the Silence (Strange Little Girls)

m


15/11/2009

Świeci słońce. Czuję się, jakby był środek października, a nie listopada.

Dochodzę do wniosku, że czas leczy rany.

I feel you. Piosenka na dziś.


sid vicious pisze a potem drze na strzępy list do nancy spugen.

14/11/2009

Śpię w nie swoim łóżku, przy ulicy na której wcześnie rano nie ma wielu samochodów tylko dlatego, że jest święto; przed południem oglądamy kreskówki, siedzimy w piżamach; na talerzach jedzenie, które zostało z poprzedniego wieczoru.

Siedzę na kanapie, macham nogami, czuję się, jakbym znów miała dziesięć lat.

______________________________________

Jeśli próbujesz telefonować, tracisz czas,
wyrwałem przewód i wyrzuciłem telefon do lodówki.
Śpię z gitarą, zastawiłem drzwi meblami,
przeklinam i błogosławię chodząc od ściany do ściany.
Moja najdroższa, moja słodka, nadprzyrodzona dziwko z prowincji,
dlaczego jesteś taka obca, dlaczego nie w moim łóżku
palisz tej nocy papierosa za papierosem?
Twój mały Sid zwariował, umie już tylko jedno:
niszczyć.

Raz w życiu byłem szczęśliwy, pierwszej nocy
z tobą. To nie powinno było się kończyć. Dam ci ostatnią szansę
uczynienia wszystkiego prostym i pięknym. Tu,
w Nowym Jorku, stolicy świata, w Chelsea Hotel.
Nr 2. Czy słyszysz tę muzykę? To strach, nasz wspólny starch.

(Jacek Podsiadło, fragm.)

Jeśli próbujesz telefonować, tracisz czas,
wyrwałem przewód i wyrzuciłem telefon do lodówki.
Śpię z gitarą, zastawiłem drzwi meblami,
przeklinam i błogosławię chodząc od ściany do ściany.
Moja najdroższa, moja słodka, nadprzyrodzona dziwko z prowincji,
dlaczego jesteś taka obca, dlaczego nie w moim łóżku
palisz tej nocy papierosa za papierosem?
Twój mały Sid zwariował, umie już tylko jedno:
niszczyć.

Raz w życiu byłem szczęśliwy, pierwszej nocy
z tobą. To nie powinno było się kończyć. Dam ci ostatnią szansę
uczynienia wszystkiego prostym i pięknym. Tu,
w Nowym Jorku, stolicy świata, w Chelsea Hotel.
Nr 2. Czy słyszysz tę muzykę? To strach, nasz wspólny starch.


500 days of summer.

09/11/2009

Wino. Dużo czerwonego wina. Fake Plastic Trees puszczane na cały regulator na przemian ze Street Spirit. Kilkadziesiąt papierosów wypalonych na nie swoim balkonie. Zasypianie i budzenie się w nie swoim łóżku. Chodzenie boso po  nie swoim mieszkaniu. Mój głośny śmiech.

Pamiętam to wszystko jakby to było wczoraj.

Wydaje mi się, że jeśli umiejscowi się muzykę (albo książki czy filmy, czy teatr, czy cokolwiek, co każe nam czuć) w centrum zainteresowań, to nie ma szans na poradzenie sobie z własnym życiem emocjonalnym, nie ma szans na myślenie o nim jak o skończonym produkcie. I co zostaje? Wydzieranie z niego po kawałku i dokładanie do ognia, wzbudzanie namiętności po to, by znów wydrzeć kawałek, tym razem większy, aż wreszcie nic nie zostaje i trzeba zaczynać od nowa. Może ci z nas, którzy pochłaniają uczucia całymi dniami, żyją na zbyt dużych obrotach i w konsekwencji nie potrafią usiąść i delektować się zwykłym radosnym zadowoleniem. My musimy być nieszczęśliwi, albo przeciwnie, pijani, odurzeni szczęściem, a oba te stany trudno jest osiągnąć w zwykłym, stabilnym związku. (N. Hornby High Fidelity, cytat za Bzium)

I will eat you alive and there’ll be no more lies.