backdrifts.
Sierpień 14th, 2010 § 3 komentarzy
Mam ostatnio problem z odpowiedzią na pytanie co u ciebie słychać? Mam również problemy z odpowiedziami na dużo innych, mniej lub bardziej istotnych, pytań, i po raz pierwszy od dłuższego czasu nie mam najmniejszej ochoty, żeby poszukiwać jakichkolwiek odpowiedzi. Jest mi najzwyczajniej w świecie wszystko jedno.
Mam też problemy z odstawieniem pewnej muzyki, jest jak narkotyk, jest czymś, co nie daje mi spokoju, nie chce się odczepić, wywołuje pewien rodzaj podskórnego lęku, może jakieś wspomnienia, może porusza jakieś struny gdzieś głęboko we mnie. Nowa Axelsson już tak poruszająca nie jest, co nie znaczy, że to nie jest dobra powieść – wręcz przeciwnie – jednak odkąd dwa lata temu przeczytałam Dom Augusty w takim momencie mojego życia, który idealnie współgrał z tą książką – nic innego nie jest w stanie mnie tak zachwycić.
W tak zwanym międzyczasie, gdzieś pomiędzy czytaniem, słuchaniem, karmieniem kota, paleniem papierosów, spotkaniami ze znajomymi, pracą, jogą, czerwonym winem, wracam do pustego mieszkania i zasypiam sama w szerokim łóżku, i znów jest mi to tak zwyczajnie i najnormalniej w świecie obojętne.
pytanie ‘co u ciebie slychac?’ jest jednym z najbardziej mnie irytujących. bo nigdy nie mam na ten temat nic do powiedzenia, a robienie dobrej miny już mi się znudziło.
i tak każdy, kto pyta “co u ciebie słychać?” ma to głęboko w poważaniu i tak naprawdę nie chce znać odpowiedzi.
kiedyś mi się zdarzyło tak przeczytać “paris london dachau” drotkiewicz – odpowiednia książka w odpowiednim czasie.