what you fear the most could meet you halfway.
Wrzesień 4th, 2010 § 1 komentarz
Deszcz. Światła samochodów. Tramwaje. Wieczór.
Zmęczenie.
Ostatni papieros w paczce.
Marznę w cienkim swetrze stojąc na przystanku, zaciskam dłonie, marzę tylko o tym, żeby położyć się spać.
Prędkość światła Cercasa w torbie.
W ciągu paru dni poznaję dwóch interesujących facetów, mężczyzn o imionach – a jakże – na litery k i m.
Dzieją się dziwne rzeczy, już nigdy nie będzie takiego lata.
Trafiam na blog; wydaje mi się, że pisze go osoba, którą kiedyś znałam, gdzieś w poprzednim życiu.
Kilka dni przed swoimi 27. urodzinami nie mam ochoty świętować.
Jutro Warszawa.
znów wrześniowa panna, kolejna już na blogach, coś mam wrażenie, że my wrześniowe nosimy pod powiekami taką niesłychaną wrażliwość i to nam b. utrudnia życie. za dużo tego. książkę polecaną przeczytam, okładka mi się podoba, ja z tych, co zwykle oceniają książki po okładce, nigdy się nie pomyliłam:)